Jak bezpiecznie kupować online?

Po tym jak rozpoczęłam temat technologii i pieniędzy na Instagramie, dostałam kilka wiadomości o tym, w jak dziwnych okolicznościach znikła kasa z karty kredytowej (na całe szczęście mnie to nigdy nie spotkało; od wielu lat stosuję kilka podstawowych środków ostrożności podczas robienia zakupów online oraz korzystania z karty płatniczej).

Zacznijmy od stron, na których kupujesz.

  1. Kupuj na stronach sprawdzonych sprzedawców; sprzedawców, których znasz.
  2. Jeżeli kupujesz na stronie, na której dotąd nie kupowałeś, sprawdź regulamin sklepu. Wiem, że nikt nie czyta regulaminu sklepu, sprawdź jednak tak podstawowe informacje jak możliwość zwrotu zakupów (a tym samym zwrotu płatności). Jakiś czas temu jedna ze znanych aktorek (celebrytek) rozpętała dziwną akcję na Instagramie – oskarżyła stronę, na której kupiła bilet na koncert. Czy miała rację? Nie, nie miała. Dlaczego zrobiła aferę? Bo nie rozumie modelów sprzedaży na platformach typu marketplace ani nie zna ich regulaminów i zasad funkcjonowania (ale o tym będziesz mógł przeczytać więcej wkrótce).
  3. Sprawdź, czy w górnym lewym rogu w adresie strony widzisz zieloną kłódeczkę oraz adres zaczynający się od „https”. „S” w wyrazie „https” oznacza secure – bezpieczne połączenie. Bezpieczne, bo szyfruje dane, które zostawiasz na stronie (m.in. Twój login i Twoje hasło) przy pomocy protokołu SSL.
  4. Zazwyczaj kupuję bez rejestracji, tzn. bez zakładania konta. Jeżeli rejestrujesz się na takiej stronie/platformie i tworzysz konto z dostępem na hasło, pamiętaj o 2 rzeczach:
    • nie wykorzystuj swojego standardowego zestawu do logowania, czyli głównego adresu mailowego i hasła do tego maila (NIE RÓB TEGO!) ani hasła, którym posługujesz się podczas logowania do najważniejszych kont;
    • stwórz dla takiej strony nowe (inne) hasło. Nie musi to być silne hasło, jeżeli do tego konta nie jest podpięta na stałe Twoja karta kredytowa. A jeżeli po rejestracji hasło, które wybrałeś, otrzymałeś mailem (w ramach potwierdzenia) – uciekaj!
  5. Podwójnie uważnie sprawdzaj strony zagraniczne, na których planujesz zakupy, a łatwiej odzyskasz stracone pieniądze albo zwrócisz towar. Ponadto jeżeli czujesz się oszukany przez sklep (usługę online), zawsze możesz to zgłosić do UOKiK-u (Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na terenie Polski).

A co z zabezpieczeniem Twoich pieniędzy na koncie bankowym?

  1. Jeżeli tylko jest taka możliwość, płacę blik’iem lub przelewem (przez pośredników typu PayU etc.) i nie podaję numeru karty.
  2. Upewnij się, że na stronie logowania do systemu bankowości online włączyłeś podwójną weryfikację – za każdym razem gdy zechcesz za coś zapłacić, bank poprosi Cię o zweryfikowanie płatności na przykład poprzez wpisanie kodu otrzymanego SMS-em na Twój numer telefonu (bez tego płatność nie zostanie zrealizowana).
  3. Od wielu lat do robienia zakupów online używam karty wirtualnej (działa jak karta kredytowa, tyle że wykorzystujesz pieniądze zamiast kredytu). Znajduje się na niej kwota, której potrzebuję, żeby zrobić zakupy online. Numer karty widoczny jest wyłącznie na moim koncie bankowym (a dostęp do karty jest tylko po dwustopniowej weryfikacji. Oznacza to, że nikt go nie pozna (no chyba że uzyska dostęp do mojego telefonu i moich linii papilarnych). Jeżeli zdarzyłoby się (jakimś cudem), że ktoś zdobyłby ten numer, to i tak niewiele ukradnie, albo nawet nic 🙂 
  4. W wypadku większych zakupów (średnio powyżej 200–300 zł) mam zamiar stosować teraz karty ze zmieniającym się numerem po każdej transakcji (usługa taka jest dostępna w aplikacji Revolut). Jeżeli wejdę na zalando.pl i kupię sobie 2 sukienki, za które zapłacę kartą, to po zrealizowaniu tej jednej transakcji zmieni się numer mojej karty (stary numer już nie będzie ważny). Nie wiem, czy jakieś banki również oferuję taką usługę; daj mi znać, jeżeli wiesz!

A teraz okoliczności, w których robisz zakupy online.

  1. Zakupów dokonuj w swoim komputerze albo w swojej komórce. Nie twierdzę, że korzystanie z komputera przyjaciela jest niebezpieczne, ale na pewno logowanie się do swoich kont, a tym bardziej zostawianie numerów swoich kart w komputerach publicznie dostępnych (lobby hotelowe, kawiarenki i tym podobne miejsca) nie są dobrymi pomysłami.
  2. Podczas robienia zakupów nie korzystaj z publicznych Wi-Fi – nieważne, czy w telefonie, czy w komputerze. NIDGY nie korzystaj z publicznych Wi-Fi, kropka! Wyobraź sobie, że siedzisz w hotelowym lobby i czekasz na kogoś. Sprawdzasz dostępne sieci bezprzewodowe, bo chcesz skorzystać z internetu. Widzisz: „Marriott guest”, „Marriott guests” albo „Marriott lobby”. Brzmią sensownie, prawda? Skąd jednak masz pewność, że to sieci udostępnione przez hotel? Nazwę sieci każdy może sobie wymyślić. Równie dobrze na kanapie niedaleko Ciebie może siedzieć haker – wystawiający dostęp do takiego Wi-Fi (i wcale nie wyglądać podejrzanie), który otrzyma dostęp do całej zawartości Twojego komputera lub telefonu. Have fun! Dlatego nie łącz się z publicznymi sieciami i już. Przecież obsługa hotelu nie sprawdza co godzinę, jakie nazwy sieci wyświetlają się w pobliżu hotelu.

Na koniec najważniejsza zasada: uważaj, gdzie zostawiasz numer swojej karty płatniczej. Tak jak nie wyrzuciłbyś karty kredytowej na ulicy ani nie oddał jej nieznajomemu, tak samo nie rób tego w internecie.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.